poniedziałek, 20 sierpnia 2012

życie tutaj

Dobra zaczynam już pisać notkę już chyba 4 raz odkąd tutaj jestem, zazwyczaj albo zapominam, albo nie mam czasu, albo zwyczajnie jestem za bardzo zmęczona. Tak więc postanowiłam napisać dzisiaj, po mojej pracy a przed wyjśćiem do miasta, żeby móc spotkać się z koleżanką Irną ( Niemką ) przy której mogę się odstresować i wyżalić, jest jeszcze jedna Irma, ale nie mam do niej nr. telefonu jeszcze, jedynie kontkat przez facebooka.

A więc od chwili kiedy tu przyjechałam wszystko jakoś dziwinie układa mi się w głowie, może to przez szok kulturowy, który własnie do mnie nadciągnął, a może przez zmianę pogody, która nadchodzi, właśnie zaczyna padać, robi się chłodno, kto wie? Mam jedynie nadzieję, że wszystko się ułoży, bo jak na razie nie mam za dobrych wrażeń. Tzn. jeżeli chodzi o miejsce to naprawdę jest super duper ekstra, ale kurde jestem Pedagogiem powinnam wiedzieć jak się zachować w każdej sytuacji z dzieciakami, ale tylko w Polsce, tutaj to niestety nie działa. To własnie jest ten szok kulturowy, tu wszystko jest easy! take it easy :| ta na bank przy takim trybie pracy...
Nie ważne... nie będę biadolić tu o tym jak mi cholernie źle, jak bardzo tęsknie za rodziną bo to gówno! Jeszcze bardziej się pogrążam, a więc ogłaszam wszem i wobec ( TINA tyczy się też to Ciebie! :P ) Błagaaaam pozwólmy sobie na chwilę przerwy w telefonach skypach facebookach, doszłam dziś do wniosku, że to do niczego nie prowadzi, tęsknie za Wami cholernie, ale im częśćiej z Wami rozmawiam tym bardziej chcę wracać do domu i więcej płaczę i czuję się przygnębiona, a chyba nie o to chodziło w moim wyjeździe prawda? Mam czerpać z niego wszystko co najlepsze, nie przejmować się tylko się bawić!!! Tak więc nie złośćcie się na mnie, bo to nie chodzi o to, że mam Was w dupie, tylko o to, żebym mogła nauczyć się żyć po ":amerykańsku" nie myśląc o tym, o kurde teraz w Polsce jest ta godzina, nie pogadam dziś z rodziciami z Eweliną, z koleżankami, nie nie nie nie o to chodzi!!!

No to koniec przekazu.

Wracam do opisu dni jakie tutaj mam. No więc dzięń pierwszy pracy w skali od 1-10: 4.5 pierwszy dzięń.
Życie towarzyskie, dopiero się zaczyna, dopiero zaczynam poznawać nowych ludzi, dopiero zacyznam poznawać miasto, za dużo powiedziec nie mogę jedynie, że hmm większośći osób podoba się nasz akcent, mój i koleżanek... co w nim dziwinego?
A i kolejna sprawa angielski właściwie mój angielski to jedno wielkie GÓWNO! Jadąc tu wydawało mi się, że tak super mówię, a to nie prawda... Cały czas chodzę ze słownikiem, żeby zrozumieć wszystko... No, ale, że mam biedny słownik to za dużo się też nie dowiem :D haha

Okeej
To dziś tyle, jadę się wychilować.
Całuję pozdrawiam
Kocham Cię Mamusiu <3 :*******

2 komentarze:

  1. jeśli chodzi o rozmowy na skypie przyznaję Ci rację i też o tym myślałam.. tzn nie jeśli o mnie chodzi, bo nie rozmawiałyśmy codziennie, ale generalnie myślę, że to może Ci pomóc :))) a poza tym będzie dobrze ! take it easy (jak to mówią) :D:D::D

    OdpowiedzUsuń
  2. Skypey, telefony, internety to wszystko pestka ważne jest pozytywne nastawienie (optymizm-uśmiech) i heja do walki z amerykanosami tzn. z szarością tamtego życia codziennego.Pa,pa...

    OdpowiedzUsuń