Dobra po dwóch tygodniach przerwy przyszedł czas żeby wszystko nadrobić, a jest co nadrabiać, bo w przeciągu tych dwóch tygodni wydarzyło się wiele ba! Bardzo wiele tutaj w tych jakże cudownych Stanach.
Zacznijmy od początku.
Wydawałoby się, że wszystko zaczyna się układać dobrze, że zaczynam się dogadywać z rodziną, z dzieciakami, że odnajduję się w Shelburne, niestety to było złudne przeczucie.
Zaczęłam sobie uświadamaiać, że jednak to wszystko nie zacznie pracować tak jak powinno, że dzieci jednak mnie polubią i że złapiemy jakiś kontakt. Więc zebrałam się w sobie i zadecydowałam nie chcę tutaj mieszkać, chce być gdzie indziej nie pasuję do tej rodziny i do reguł jakie oni narzucili mnie a przede wszystkim sobie i swoim dzieciom, bo ja jako tako się dopasować mogę na rok, ale nie przyjechałam tu po to żeby po każdym dniu pracy padać na pysk i obawiać każdego kolejnego dnia co te dzieciaki będą wyrabiać. Tak więc napisałam skormnego maila do mojej LCC z wiadomością iż chcę zmienić rodzinę... Po otrzymaniu wiadomości zwrotnej poinformowałam o tym hostkę, która była zawiedziona to mało powiedziane, była wręcz wściekła i sklonna żeby mnie zabić wzrokiem, ale nie ważne skoro powiedziałam A to i muszę powiedzieć B.
To było jakoś późnym wieczorem, wiec poszłam do swojego pokoju i zaczęłam analizować, że moża faktycznie byłam zmęczona ona też to był ciężki tydzień i może jednak uda się ponownie nawiązać jakąś współpracę.
Kolejnego dnia otrzymałam telefon od mojej LCC, która poinformowała mnie, że niebardzo mogę zmienić rodzinę i prosiła mnie wręcz moze nie błagała,ale prawie błagała żebym przeczekała jeszcze kolejny miesiąc. Z racji tego,że polubiłam moją lcc zgodziłam się i udałam się na kolację z moją hostką. Obie usiadłyśmy zaczęłyśmy rozmawiać no i dobra okej zacznijmy od nowa. Po kolacji nadal mnie to nurtowało, ze jednak tak być nie może, to wszystko będzie mega sztuczne, co oni sobie wyobrażają więc zasięgnęłam internetowej facebookowej wiedzy wśród innych au pair pytając jak to rzeczywiście ma wyglądać, czy mogli mi odmówić po miesiącu pracy zmianę rodziny, przecież doskonale wiem, że nie nadaję sie do tej rodziny, że nie pasujemy do siebie a co najważniejsze nie dogadujemy się. Co się okazało mialam rację, nie mogą tego zrobić, a więc dumna z siebie udałam się ze znajomymi do pubu cała w skowronka....
Sobotni poranek był okropny gdyż obudziłam się i zaczęłam żeby to ładnie ując ryczeć jak nie wiem co...Byłam skłonna zrezygnować z tego wyjazdu i wrócić do Polski (niestety) na właśny koszt moi kochani rodzicie moja siostra i mój brat bardzo mnie wsparli w tym momencie i podtrzymywali mnie na duchu, więc przez chwilę nie martwiłam się tym, że dobra wróce do Polski zrezygnuje poddam się.... Z racji tego, że to była sobota więc mój dzień wolny, postanowiłam poprawić sobie humor na zakupach gówno! Humor się nie poprawił gdyż dostałam sms od hostki, pracujesz w niedziele bo my musimy gdzieś jechać... Więc nici ze spotkanie ze znajomymi. Posłusznie wróciłam wcześniej do domu co by się wyspać i wstać rano ok 6 i zacząć pracę...
Niedziela rano, obudziłąm się o 6 zaczęłam pracę tzn myślałam, że zaczęłam, fakt zaczęło się coś, ale to nie była praca był to nadzwyczajny horror!
Pytacie pewnie dlaczego horror? A więc właśnie. Moja hostka uświadomiła mnie iż dzisiaj nie pracuje, i mam się natychmiast spakować i oddać jej telefon, ona nie m ochoty ze mną współpracować za to, że zamieściłam na facebooku pytanie o którym wcześniej wspomniałam, że to brak szacunku i jestem z nią nieszczera... Okej. Poszłam się spakować chciałam powiadomić rodziców o tym, że no mamo tato niestety, ale nie wiem co mam ze sobą zrobić... Ale co się okazało zostałam odcięta od internetu...
Dobra nie ważne. :)) Spędziaqlam dzięń z koleżankami z którymi jakimś cudem sie skontaktowałam...
No i tak właśnie od niedzieli zeszłej niedzielni nie pracuję, a od zeszłej środy mieszkam z moją LCC i oficjalnie szukam nowej rodziny... Mimo wszystko udało sie osiągnąc to co chciałam, fakt faktem już chciałam wracać do Polski, ale od chwili gdy mieskam z moją lcc jestem pewna,że do Polski nie chcę wracać musze tu zostać nie przyjechałam tu po to żeby się poddać po miesiącu o nie nie nie ma takiej możliwości, szukam rodziny i się wyprowadzam!!! Tak właśnie !!!
Moje dni teraz wyglądają bardzo monotonnie, gdyż budze się późno nic nie robię cały dzień wieczorem czasem się zdarzy, że wyjdę z kolezankami... A tak to leżę i czekam na cud...
Taki to właśnie american dream....
Szlag by to trafił wszystko!!!
Ja pier****, że w ogóle takie rodziny znajdują się w tym programie :/ to mnie właśnie najbardziej przeraża :(
OdpowiedzUsuńhej kochana odezwij sie do mnie;)
OdpowiedzUsuń