czwartek, 30 sierpnia 2012

Totalna demolka i pierwsze zajęcia w colleg'u

Totalna demolka?
A no własnie dlaczego totalna demolka...
Wszystko zaczęło się od tego, iż wczoraj wieczorem przyjechał host dad, a więc dzisiejszy poranek miałam z głowy aczkolwiek wstałam grzecznie i o godzinie 7 byłam gotowa do pracy po czym moja host mama oznajmiła mi iż nie musiałam tego robić, ale skoro już wstałam to mogę zostać taa... :)
Zjedliśmy wszyscy wspólnie irlandzkie śniadanie oj naprawdę było bardzo dużo wszystkiego m.in naleśniki z owocami, syropem klonowym, kiełbaski, boczek i coś podobnego do naszej kaszanki do tego herbata z mlekiem czyste szaleństwo ;)
Zdjęć nie robiłam bo hm po pierwsze nie miałam aparatu przy sobie po drugie zapewne dziwnie by to wyglądało.
Po śniadaniu dzieciaki zostały odwiezione do szkoły przez tatę, a więc pół godziny wolnego. Po powrocie zaczęła się wcześniej wspomniana totalna demolka.
Moja host rodzina jest w trakcie remontu domu tzn cały czas coś w nim robią, schody są prowizoryczne czekają na montaż, który ma się odbyć podobno w październiku, łazienka hostów też jest w dość surowym stanie, ale dzisiejszego dnia zajęliśmy się salonem.
Dokładnie rzecz biorąc rozwalaliśmy ścianę, aby powiększyć salon. Każdy wie, albo domyśla się, że ściany amerykańskich domów są dość kruche. Tak to prawda wystarczy jeden silniejszy "kopniak" w odpowiednie miejsce w ścianie i bumm mamy ogromną dziurę.
Dośc duży ubaw był podczas demolki szczególnie dla najmłodszego chłopca...

A tu kilka zdjęć





a tu coś z myślą o Tobie Tato ;))



A szkoła... Oj pierwsze co ciężko było mi się odnaleźć na tym całym kampusie. 
Poczułam się jak w Amerykańskim filmie widząc dookoła siebie tych wszystkich ludzi jedżących na deskach, rowerach siedzących przed swoimi akademickimi domami, które są identyczne jak we wszystkich komediach i każdy z nich ma swoją nazwę!!! 
Nie zrobiłam zdjęć bo blond Iwona zabrała aparat, ale bez kartki pamięci BRAWO!!!
A więc jak już odnalazłam się w tym całym ogromnym miejscu znalazłam odpowiedni budynek i doszłam wreszcie w której klasie mam zajęcia, zajęłam swoje miejsce i czekałam na nauczyciela. Kurs jaki wybrałam nosi nazwę Postive Psychology. Dziękuje sama sobie, że mam podstawy psychologii i część dzisiejszego wykładu znałam tylko dzięki temu jak używał nazwisk kilku psychologów (ukłony w strone wykładowców DSW) 
Po zajęciach podeszłam oznajmić profesorowi, że jestem Au Pair bla bla bla i  że nie rozumiem wszystkiego,ale się staram, na co on zaoferował mi pomoc jeśli czego nie rozumiem wysyłam mu email on stara sie wytłumaczyć. Jezu Ci wszyscy ludzie tutaj są tak mili wszędzie wszędzie wszędzie!!! W sklepie, na stacji benzynowej, na ulicy, w parku, nad jeziorem w sąsiedztwie wszędzie!!!

Wróciłam do domu i mam zamiar obejrzeć do końca Jak zostać królem, host mama dała mi do obejrzenia, ach... no a że jutro mam wolny poranek to mogę korzystać. 


I coś specjalnie dla Wąskiej :* 



środa, 29 sierpnia 2012

Środowo popołudniowo ;)

Dobra dzieci poszły do szkoły!
Finally.
Przez pół dnia był spokój. Miałam pod opieką tylko najmłodszego szkraba, który nie sprawia tylu problemów i jest bardzo podporządkowany jeśli wie się jak go zająć...
Poranek spędziliśmy w domu, a później wybraliśmy się na basen. Całkiem wesoło było. Już wiem, że będę tam uczęszczać częściej właściwie to w każdych wolnych chwilach będe starać się tam chodzić.
W drodze powrotnej maluch zasnął mi w samochodzie, przeniosłam go na kanapę w domu, choć nie powinnam tego robić, powinnam go obudzić, ale chciałam mieć chwile spokoju i w spokoju przygotować lunch. Udało się !!! No, ale sielanka skończyła się o godz. 15 kiedy to reszta wrócila do domu...
Otrzymałam plan dnia... Wyśmienicie.

Teraz staram się wyluzować i czekam na piątek... bardzo na niego czekam.

A co ze mną?
Hm...
Nie mam już kryzysów jak na razie, wszystko jest okej. Sprytnie oszukałam trzech muszkieterów mianowicie bardzo lubią nazywać mnie głupią idiotką, więc odpowiedziałam im, że dziękuję, że mnie tak nazywają bo w Polsce idiotka/idiota oznacza bardzo miły uprzejmy. Działa... Więc już tak nie powiedzili zaczęli się przestrzegać mówiąc do siebie po cichu : .... nie mów więc na Iwone idiotka, bo w polsce bla bla bla.... :))

No więc zaczynam jakoś działać :) ale to dopiero połowa 2 tygodnia tutaj uh. jeszcze tyleeeeee czasu.

Kilka zdjęć z dzisiaj ;) 






wtorek, 28 sierpnia 2012

take it easy

take it easy take it easy...

dlatego właśnie kocham wieczory, kocham wolne popołudnia, a w szczególności wolne poranki. Jeden czeka mnie w piątek więc będę mogła się wyspać <3 <3 <3

Jutro najbardziej oczekiwany dzień. zaczyna się szkoła!!! hell yeah!!!
Nie mogę się doczekać! Ale nie ważne. Pochawale się Wam jak wyglądał mój pokój w chwili przyjazdu i jak wygląda po dwóch tygodniach...

Kilka godzin po przyjeździe, zaraz po rozpakowaniu





Zdjęcia z dziś / 20.08.2012



 musiałam... :P 








Właściwie to tyle. Bo nic ciekawego się dziś nie działo, pomimo tego, że chłopcy dali popalić i mnie i host mamie. Więc to był bardzo ciężki dzień... Dzieki Bogu jutro już szkoła, wszystko wróci do normy, będą bardziej zdyscyplinowani. A za miesiąc NY :) 
A tu kilka zdjęć z mojego jakże cudownego miejsca gdzie jeżdżę zawsze odreagować ...






Siostro maa kochana specjalnie dla Ciebie robię co chwilę zdjęcia gdziekolwiek jestem! 
<3 

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

mandat

tak dziś otrzymałam swój pierwszy w życiu mandat! dzięki Bogu nie jest kosmicznie drogi ;p
takie są skutki złego parkowania :P



I już wtorek za pasem łuhuuu! 
A w sobotę najprawdopodobniej Six Flags je je je :)) 
Let's have some fun!! 



a tu taka mała próbka tego co nas tam czeka ;)
enjoy! 

niedziela, 26 sierpnia 2012

2 tydzień w USA

Jutro zacznie się mój 3 tydzień w Stanach. Dość szybko zleciał ten czas ... właściwie nawet nie wiem kiedy do tego doszło, ale to dobrze.
Najważniejsze, że pierwszy prawdziwie wolny weekend minął cudownie.
Zacznijmy od początku ;)

Piątek wieczór.
Po pracy spokojnie usiadłam w pokoju i odetchnęłam z ulgą PRZETRWAŁAM ten tydzień!!! Dałam radę, pomimo wielu chwil słabości, momentów załamania i chęci powrotu do domu, przetrwałam pierwszy tydzień jeszcze wiele tygodni przede mną, ale te pierwsze są najważniejsze (podobno).
Pojechałam uczcić to wraz ze znajomymi. Niestety musiałam jechać samochodem, ponieważ nikt nie mógł mnie zabrać ze sobą bo nikomu nie pasowało... No więc udałam się do Down Town posiedzieliśmy w Irish Pubie, następnie na chwilę poszliśmy do klubu Nectar, grają tu muzykę na żywo zazwyczaj rock nie spodobało mi się ... Ogólnie dziwnie czułam się w tym towarzystwie, ludzie, którzy znają się bardzo długo i ja... Nie ważne.
Wróciłam do domu ok 3 i tak minął piątek.

Sobota była jednym z najciekawszych dni. Do południa wylegiwałam się w łóżku, w końcu jak się zebrałam z łóżka wsiadłam do samochodu i odebrałam Irmę ( dziewczyna z Meksyku) z jej domu i pojechałyśmy do mnie. Spędziłyśmy trochę czasu na plaży popijając ochydne amerykańskie piwo bleah.






Po plaży zakupy zakupy zakupy jeju sklepy tutaj są dla mnie rajem! Serio serio!!!
Po aktywnym dniu z Irmą przyszedł czas na chill przy dobrym alkoholu (ta......)
Po 21 razem z Camilą, Juan i Jems'em pojechaliśmy na grilla do Caio. Pożegnalna impreza Pauliny...
Poznałam kilka innych Au Pair. Nie ukrywam, ze atmosfera była dość dziwna, ale tak chyba wyglądają początki każdego.
btw grill był przepyszny Caio przygotował najpyszniejsze potrawy jakie do tej pory w stanach jadłam.
Później było miasto, ale niestety imprezy w klubach kończą się o godz 2. a więc sobotnie melanżowanie skończyłam dość szybko.

Niedziela. Ostatni dzień weekendu, spędzony w połowie z host family w połowie z Irmą.
Urodziny Johna 9. Przyjęcie na plaży. Zjadłam tort dałam prezent poszłam do domu. Tak to wyglądało. Wyszłam z założenia, że spędzam z nimi na tyle dużo czasu w tygodniu, że w weekendy daje i im i sobie wolne :D.
A więc postanowiłam pojechać znów do Irmy. Szaleństwo zakupów w Marshalls ooo nie kocham kocham kocham ten sklep! Czułam się jak w raju!!! Tylko był jeden problem, nie mogłam wydać pieniędzy trzeba oszczędzać, a więc kupiłam jedną jedyną rzecz, mianowicie japonki.
Zmęczone łażeniem oglądaniem przeglądaniem i zastanawianiem się czy jest nam to potrzebne, uznałyżmy, ze idziemy coś zjeść. Irma wybrała miejsce gdzie pójdziemy
Chilis.
Uh najadłam się cholernie cholernie cholernie.






I tak minął mi weekend. 
Jeszcze wieczorne plotki ploteczki z hostką i wreszcie leże w łóżu i mam zamiar położyć się spać!!!
Także dobranoc, a niektórym dzień dobry!

;*

sobota, 25 sierpnia 2012

Weekend!

Taaak wreszcie doczekałam się pierwszy wolny weekend!

Kilka zdjęć z muzeum nauki.
Myślę, że jutro będzie dłuższa relacja weekendowa, dziś zbieram się na plażę z Irmą ( nie mylić z Irną:P)
O i piosenka, która zawsze mi towarzyszy w aucie
http://www.youtube.com/watch?v=qQkBeOisNM0


 pracowite mrówki
 parter muzeum
 żeby nie było, że mam zdjęcia tylko z Norweskimi łosiami ;)