wtorek, 21 sierpnia 2012

Shelburne

No tak dziś był drugi dzień zmagań.
Właśćwie zaczął się bardzo przyjemnie, śniadanie, rozdzielanie prania chłopców, zrobiliśmy zawody kto szybciej zgadnie czyje to są ciuchy, oczywiście przegrałam ..  Później dzieciaki zajęły się sobą, ale po chwili już sie znudzili i zaczęli się bić, a więc sprytna Iwona wzięła farby, gazety, kartki z bloku i zaczęła z nimi tworzyć jakieś coś, a właścwie coś takiego :







Tak więc wyglądało nasze południe, później zrobiliśmy wspólnie lunch... zrobiliśmy, podgrzaliśmy właściwie, ale było robione wspólnie.
Następnie dzieciaki chyba były lekko zmęczone bo miały mnie dość ... byłam na nie cały czas więć okej odsunęłam się i czekałam aż wybije 17 czyli mój day off <3.
Szybko zleciało, zostałam chwile w domu, pokrzątałam się, wykąpałam, pogadałam i pojechałam do Iriny ;)
Tak właśnie minął mi dzień.
Właściwie to po tym jak wróciłam do domu porozmawiałam z host mamą o wszystkim i niczym, dowiedziałam się, że jej tata przyjeżdża na początku października więć też będzie spore zamieszanie, ale będę mieć 2 tyg z głowy bo dzieciaki będą chciały siedzieć z dziadkiem.
No i dostałam mnóstwo książek od niej jutro dostanę Nicholas Sparks nie mogę się doczekać aż zacznę to czytać.
Tymczasem pora na film i do spania ;)

Jeszcze 2 dni i weekend <3.
Kilka zdjęć:
 mój azyl
 pierwsza wspólna sobota na łódce
 pierwszy mecz baseballa i zdjęcie z miejscową maskotką Champ

 malowanie malowanie

1 komentarz:

  1. czy jeden z tych hindianów ma kolor włosów-wiadomy jeżeli tak ,to dobre z niego ziółko...co?

    OdpowiedzUsuń