Tak wyglądała sobota. Dużo przygód jednego dnia.
Wszystko zaczeło się od tego, że miałyśmy wyjechać o godzinie 7.30 z domu żeby zdążyż na prom o godzinie 8.00 ale oczywiście co? Zaspałyśmy. Więc wypłynęłyśmy promem o godzi.9.30 oczywiście na prom dojechałyśmy na styk... Wszystko ładnie pięknie szczęśliwe zaparkowałysmy samochód i poszłysmy na górny pokład... Po 25min dopłynęłyśmy do stanu NY. Droga minęła bardzoooo bardzooo szybko.
Sam park rozrywki hm no jest ogromny trzeba to przyznać, ale nie zrobił na mnie tak wielkiego wrażenia jak przypuszczałam, że tak może się stać. Wydaje mi się, że jednak Mirabilandia jest znacznie lepsza.
Po kilku godzinach spędzonych w Six Flags przyszedł czas na powrót do domu. Mega zmęczone wracałysmy do auta z nadzieją, że zjemy wreszcie nasze przepyszne kanapki, dotarłysmy do auta otwieramy bagażnik wyciągamy kanapki a tu dupa kanapki się zagotowały ;]
A więc trzeba było wybrać się do okropnego McDonalda ;/
Najedzone, napite i szczęsliwe wsiadłyśmy do samochodu ustaliłyśmy trase powrotną na naszej krowie (gps) zaznaczając, że nie chcemy wracać użwyając promu bo ostani prom odpływał o godz 18 a nasz dzień w six flags skończył się o 17.30 a więc nie zdążyłybyśmy na ten prom.
Trasa ustalona miejsce zajęte, pasy zapięte jedziemy....
Irma powoli zasypia, ja twardo się trzymam nie wolno mi spać nie wolno mi spać... na zmiane otwierałam okna albo włączałam mocniej klimatyzacje... głośna muzyka, pobudzała.
GPS każe nam zjechać na jakimś zjeździe, pokazując,że mamy tylko godzinęd drogi do domu. Pojawił się usmiech na naszych twarzach huraaa zaraz będziemy w domach!!!
Gówno prawda!
Znalazłysmy się w środku jakiegoś lasu, nie wiedząc gdzie jesteśmy z połowa baku (samochod bardzo dużo pali ogromnie duuuużo!!!!) z obawą, ze nie dojedziemy do najbliższej stacji bo nie wiemy gdzie jest.
Jechałyśmy w niewiadomo gdzie przez jakąs godzinę....
Aż tu nagle gps oznajmuje nam, wjedź na prom. ŻE CO?!?!?!?!?!?!
Patrzymy jest kasa, podjeżdzamy i grzecznie pytamy czy jest jakiś prom jeszcze, na co przemiła pani oznajmia Tak. Udało Wam się dziewczyny zdążyż na ostani prom dzisiejszego dnia (godz. 20.30)
Uf...
Glupi jednak ma szczęście...
Udało się dojechałyśmy do domu całe i zdrowe .... :D
Niedziela.... Niedziela jak to nie niedziela. Nuda nuda nuda....
Pojechałysmy do miasta pochodziłysmy pooglądałysmy okoliczne budynki i tyle...
Wróciłam do domu film i do spania.
Dziś wolne przez Święto Pracy.
Całuję ;***







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz