Dobra może coś trochę o mojej LCC, która nie wykazała się zbyt ogromnym zainteresowaniem moją osobą.
Faktycznie najbardziej zależy jej na dobru rodziny, przeleciała przez cała papierkową robotę bardzo szybko...
Nic ciekawego nie zapytała o mnie.
Jedynie jakie są moje relacje z dziećmi.
Starała mnie uswiadomić w tym iż nie powinnam zmieniać tej rodziny i ma nadzieję,że tak się nie stanie z uwagi na to, że żadna Au Pair nie była u nich pełny rok. Więc jeśli mi się to uda będę szczęściarą.
Wiec moge wnioskować, że ani ona nie ma ochoty szukać nowej au pair dla nich a w najgorszym wypadku nowej rodziny dla mnie, więć jeśli coś pójdzie nie tak to mogę się założyć, że od razu wyśle mnie do domu.
Odpukać na razie jest okej. Tzn może nie aż tak okej jak być powinno, nadal jestem głupią idiotką która ma wracać do Polski. Nie słuchaj się mnie w ogóle, ale cóż ja robię swoje.
Wbrew pozorom matka w domu to nie jest ułatwienie. Wręcz przeciwnie. Dzieciaki wiedzą, że ona tutaj jest i robią wszystko, żeby jej przeszkadzać podczas pracy. Koszmar. Bo kto obrywa później? Au pair.
Ale nie mam zamiaru teraz się żalic. Udźwignę to bo kto jak nie ja?
Cieszę się z każdej chwili wolnego. Uwierzcie mi, że jak wybija godzina 17 tudzież wczoraj 20 jestem cała szczęśliwa wraca mi cała energia i mam ochotę podbijać świat. To chyba dobrze...
Około 20minut temu byłam w banku założyć konto. Bank który wybrałam to TD konto studenckie, darmowe.... Co było moim największym zdziwieniem? Po podpisaniu papierków wytłumaczeniu mi wszystkiego przez mega przystojnego pracownika (moment na westchnienie) otrzymała swoją kartę!!!!
Byłam pewna, że będę musiała czekać kilka tygodni a tu proszę.
No ale oczywiście głupie uśmieszki, że niby wszystko rozumiem, ale chłopak ogarnął i zaczął mówić powoli i tłumaczyć wszystko tak żebym mogła zrozumieć. Dzięki Bogu.
Pytała o to skąd jestem gdzie mieszkam w Polsce. Jaki jest Wrocław, polecił mi kilka fajnych miejsc tutaj w Burlington, powiedział, że często tam bywa i ma nadzieję, że się tam spotkamy. Taak na pewno ;D
Teraz swoje ostanie 2h wolnego spędzam w Sturbucksie, zresztą jak zwykle kiedy mam wolne.
Gdyż jakoś nie mam ochoty siedzieć w tym ciemnym pokoju. Ten mrok mnie przeraża autetycznie. Nie ukrywam, że pokój naprawdę mam przytulny, ale mógłby być bardziej przytulny gdyby było w nim więcej światła bo jestem przyzywczajona do mojego pomarańczowego pełnego słońca pokoju...
Wytrzymam :)
Kupię lampki świąteczne i oświetlę pokój, a co!!! :D
Ogromnymi krokami zbliża się weekend! Kolejny weekend w stanach.
Kolejne oczekiwnanie na kolejne weekendy i tak aż do 13.08.2013
lampki świąteczne koniecznie Iwonka ! <3 masz jeszcze choinkę i confetti jakbyś zapomniała ;D masz rację, kończysz pracę i uciekaj stamtąd, bo zaczną Cię traktować jak niewolnicę Izaurę ! ;D baw się jak tylko masz kiedy :)))))) żeby od tych małych wredot odpocząć <3
OdpowiedzUsuń